Re: O religii i jej poszanowaniu
Nawiązując do niej, jestem w stanie stwierdzić, że wielu widzi co chce i żąda informacji podanej na srebrnej tacy. Dosłownie. Tak by nie trzeba było myśleć. Bo ni w ząb to nie wychodzi.
Nie wspomnę o namowach co niektórych, do tego bym uprawiał perwersyjny seks analny z moją matką czy babką.
Lecz, kilka komentarzy było serio na temat!
Tak, jestem narcystycznym snobem. Jestem egocentrykiem, introwertykiem, megalomanem, prawdopodobnie mam także kilka chorób psychicznych. Ależ...kto nie ma?
Ten chory, co za zdrowego się uważa!
Pojawił się komentarz jako by notka owa była absurdalna. Owszem, coś w tym jest. Jak mogę pieprzyć coś czego nie ma w mym mniemaniu? Otóż...nie da się.
Prawdę powiedziawszy chciałbym wierzyć w to co państwo, tak jest o wiele łatwiej (i co do okrzyków różnorakich państwa i nie tylko państwa o brzmieniu jak to łatwiej?! odpowiem krótko wyobraź sobie, że po śmierci przestajesz istnieć. Strach? To spróbuj tak żyć.)
Spotkałem się w z wypowiedzią : A co jest trudnego w nie przestrzeganiu żadnych zasad?!
Jakich zasad? Religii? Toż to nie zasady, a nakazy które w jak największym stopniu dają gotową receptę na życie. Zrób to, nie rób tamtego! Choć wiele z tych nakazów jest jednoznaczna z prawem moralnym to jednak ateiści sami tworzą moralność. Ateista nie mówi to jest złe lecz to ma dwie strony, dobrą i złą. Ateista nie jest tolerancyjny! Ni trochę. Nie można tolerować czegoś, co jest dla kogoś absurdem. Bo absurd jest oznaką ateisty.
Ostatnio dowiedziałem się, że ateiści domagają się by oni także mogli pozywać za obrazę religijną czyli za...nie wiarę! Absurd goni absurd. Groteska wręcz rządzi światem!
Bułhakow powiedział : "Wszystko będzie, jak być powinno, tak już jest urządzony ten świat".
Bo zmienić się nic nie da. Ani naszego myślenia, ani przekonań, ani tego czy ktoś jest homoseksualistą (oh, jakże chór ciemnych krzyków uniósł się z daleka!) czy tego, że jesteśmy nikim, a światem rządzą ludzie o których mówił Roskolników Dostojewskiego Ci którzy mogą łamać prawa by zmieniać świat. Jak Hitler, Stalin czy kto tam...
Przejdźmy do meritum, bo zanudzam już, wasze zmęczone oczęta zapewne.
Jako tako obraza uczuć religijnych to mit i bujda. To tak jak bym pozwał kogoś za to, że uważa inaczej niż ja.
-Naleśniki są ochydne, nie wiem jak można to gówno jeść!
-Uwielbiam naleśniki! Spotkamy się w sądzie!
Pan Pantomim kłania się nisko unosząc połać płaszcza i puszczając oczko do publiczności.
Nie moi drodzy. Dziś kupą nie rzucę. Mam zatwardzenie.

Coś z pogranicza filozofii i fizyki - Co to jest NIC? Pytanie tylko pozornie jest łatwe lub idiotyczne.
Nic? Nic nie istnieje podobno. Ale ja się nie znam.
Słyszałem tylko dowcip - pól litra na dwóch.
Owszem. Z przecinkami miewam problemy. Znalazłem literówkę i kilka małych liter po kropce. Najwyraźniej coś nie tak, z Pańską ortografią.
A dysleksji, dysortografii czy dysmózgii nie posiadam.
czlowieku mylisz ateizm z kaberetem.
poprawka. mylisz ateizm z antyteizmem.
zaczynasz pisac ze pieprzysz religie a na koncu sygnalizujesz na jaki efekt liczysz. co za tandeta. ten i owy plunal w ciebie jadem a ty twierdzisz ze twoja notka wywolala wiele szumu.
tym co piszesz wcale nie uszlachetniasz ateizmu tylko go kompromitujesz.
pewnie nawet nie wiesz ze wedlug logiki jestes jak najbardziej wierzacym bo w kazdym zdaniu zakladasz istnienie boga lub... no powiedzmy boskosci.
pieprzysz Jezusa i Maryje czyli konkretnie kogo albo co?
co za finezja.
poza tym nie afiszuj sie tak ze swoja megalomania bo to ze sie do niej przyznajesz wcale tej megalomanii nie zmniejsza ani nie neutralizuje.
kazdy z nas zahacza tu troche o siebie ale tylko "elita intelektualna zaczyna artykul od: "moja ostatnia notka...".
idz szokowac swoimi rewelacjami Malgosie z piaskownicy. takie mlode i glupie czesto lapia sie na pseudointelektualne sranie w banie z cytatami z Bulhakowa. moze ci za to da zlapac sie za kolano albo da buzi w policzek.
Co jako ateista uważam za obrazę religijną?
Np nawracanie mnie, sugerowanie mi, że wrócę na łono kościoła, że moje rozumowanie jest błędem itp. Za durne komentarze o jakiejkolwiek wyższości wiary w jakieś bzdury o nagusach zrywających jabłka z drzewa czy rozstępujących się rzekach przed patykiem trzymanym przez niedomytego obdartusa...
Dla mnie twoja wiara to jak jak wiara w świętego Mikołaja. Przechodzi jak człowiek dorasta.
I jak jakiś kretyn jak ty zacznie mnie nachodzić z biblią i zacznie obrażać mój światopogląd to chcę go oskarżyć o obrazę uczuć religijnych...
Proste i logiczne.